10 mitów o sporcie dzieci

Mit 1 – Sport zabiera dzieciństwo

Sport niewątpliwie wypełnia plan dnia, ale to nie oznacza, że dzieci regularnie trenujące nie mają czasu na nic innego. Wręcz zauważa się, iż sport uczy lepszego zarządzania dobą. Młodzi sportowcy nie nudzą się, zwykle bardzo umiejętnie są w stanie wykorzystywać każdą wolną chwilę na naukę, zabawę, inne zainteresowania. Oznacza to, że pomimo iż dzieci uprawiające sport mają mniej czasu wolnego, to są w stanie zrobić więcej, niż ich statyczni koledzy.

Mit 2 – Dzieci chore na astmę nie powinny uprawiać sportu

Lekarze informują, że brak podejmowania aktywności przez dzieci chore na astmę wręcz pogłębia chorobę. Maluchy z astmą powinny zatem uprawiać sport jako uzupełnienie terapii. Warto jednak skonsultować się z lekarzem, aby poradził, jak ćwiczyć, aby aktywność rzeczywiście była korzystna.

Mit 3 – Nie każde dziecko jest stworzone do sportu

Wszystkie dzieci powinny być aktywne każdego dnia. Ruch ma właściwości profilaktyczne oraz rehabilitacyjne, dlatego również osoby z problemami zdrowotnymi powinny uprawiać sport na miarę swoich możliwości.

Często z powinności uprawiania sportu zwalnia się dzieci otyłe, gdyż „one tak bardzo się męczą”. Owszem, z dużą nadwagą malec nie jest w stanie wykonać takich ćwiczeń jak jego szczupli koledzy, jednak to ruch (przy wsparciu zbilansowanej diety) powinien być głównym narzędziem do uzyskania zdrowia. Powtarzanie małemu grubaskowi „to nie jest dla ciebie”, to jednoznaczne skazanie go na niskie poczucie wartości oraz otyłość w życiu dorosłym.

Kolejny „problem”, to dzieci tzw. chorowite. Bardzo często niska odporność dziecka wynika z roztaczania nad nim „ochronnego płaszcza”. Mamy tendencję, aby takiego malucha trzymać w sterylnych warunkach, bez narażania na ryzyko zachorowań. Tymczasem zdrowa dieta w połączeniu z regularnie uprawianym sportem (szczególnie na świeżym powietrzu) zazwyczaj wystarcza, aby organizm dziecka się wzmocnił. Ponadto pamiętajmy, że gdy dziecko nie styka się z wirusami (bo jest przed nimi nadmiernie przez rodzica chronione), jego organizm nie ma szans wypracować sobie swoich własnych reakcji ochronnych.

Mit 4 – Rywalizacja w dziecięcym sporcie jest szkodliwa

Rywalizacja i stres z nią związany są potrzebne, jako jedno z doświadczeń w życiu dziecka. Jest narzędziem wskazującym poziom sprawności fizycznej w porównaniu z rówieśnikami, motywuje do podnoszenia sobie poprzeczki, daje okazje do wygrywania oraz uczy jak przegrywać. W bardzo prosty ukazuje zależność między zaangażowaniem, a efektami. A dobry efekt, to nie zawsze musi być pierwsze miejsce na podium! Już samo przesunięcie się w klasyfikacji o 1-2 miejsca, satysfakcja, że dziecko się nie poddało, walczyło do końca jest wartością samą w sobie.

To jednak, czy rzeczywiście rywalizacja pozytywnie wpłynie na małego zawodnika, zależy oczywiście od dorosłych. Zdrowe współzawodnictwo pojawia się wtedy, gdy rodzice, trener lub nauczyciel w szkole nie wywierają szkodliwej presji na dziecko, a w zamian za to wspierają i motywują do dalszej pracy.

Mit 5 – Gdy dziecko nie ma talentu, nie ma sensu aby trenowało

Sportowcy, którzy docierają na szczyt, to zazwyczaj mieszanka talentu, ciężkiej pracy i szczęścia. Jednak kto powiedział, że twoje dziecko musi być najlepszym w Polsce zawodnikiem? Już samo uczęszczanie na treningi, obcowanie z grupą, rozbudzanie pasji, rozwijanie w sobie cech sportowca, usprawnianie ciała to wartości same w sobie. Jeśli dziecko chce chodzić na treningi, sprawia mu to radość, nie podcinaj mu skrzydeł.

Narzekasz, bo inwestujesz pieniądze w jego treningi? Być może zamiłowanie do aktywności pozostanie mu na całe życie, zatem nie martw się. Inwestycja się zwróci.

Mit 6  – Lekcje WF-u wystarczą, aby zapewnić potrzebę ruchu u dziecka

Trzy razy w tygodniu po 45 minut to stanowczo za mało! Uczeń (bez względu na to, czy ma 7 czy 18 lat) powinien być w ruchu minimum przez godzinę dziennie. Taki czas efektywnie wpływa na prawidłowy rozwój młodego organizmu oraz oddziałuje pozytywnie na samopoczucie.

Mit 7 – Dziecko uprawiające sport może jeść co chce, bo i tak wszystko spala

I tak i nie. Dziecko szczupłe, regularnie uprawiające sport na pewno może sobie najbardziej pozwolić na dietetyczne „grzeszki”. Czasem wręcz „szybka energia” w postaci zbożowego, słodzonego batonika jest wręcz wskazana, szczególnie w momencie dużej intensywności treningów.

Pamiętaj jednak, że mały sportowiec potrzebuje sporej dawki składników odżywczych, których pozbawione są słodycze oraz fast foody. Zjadanie ich raz na jakiś czas nie przyniesie wielkiej szkody, jednak jeśli stanowią one duży procent dziennego menu, to automatycznie dziecko traci ochotę na zdrowe produkty, gdyż zdążyło już zapełnić żołądek. Gdy organizm dziecka nie otrzymuje odpowiedniej dawki składników odżywczych, wolniej się regeneruje (zatem treningi przestają przynosić zamierzony efekt, a wręcz zaczynają pojawiać się kontuzje), jest bardziej podatny na infekcje oraz choroby wynikające z niedoborów.

Mit 8 – Dziewczynki podczas miesiączki nie powinny uprawiać sportu


Miesiączka nie jest powodem, aby całkowicie zrezygnować z aktywności podczas „tych” dni. Prawdą jest, że niektóre dziewczęta podczas okresu borykają się z dużym bólem, mdłościami, kiepski samopoczuciem. Wtedy należałoby po prostu zmniejszyć intensywność wysiłku, a nie kompletnie go wyeliminować. Lekka przejażdżka rowerem, trucht lub spacer powinny wręcz sprawić, że uciążliwe objawy miesiączki staną się mniej dokuczliwe.

Mit 9 – Dzieci nie powinny zbyt wcześnie zajmować się sportem

Dzieci mogą zacząć trenować już nawet w przedszkolu. Kwestia tylko i wyłącznie tego, czy wymagania, jakie są przed nim stawiane, nie są za wysokie. Zajęcia taneczne, piłkarskie, czy treningi sztuk walk są świetnym bodźcem do rozwijania potencjału malucha, szczególnie, że treningi kilkulatka stanowią zazwyczaj pole do zabawy.

Dzieci starsze są już gotowe do podejmowania regularnych treningów. Warto jednak nie zamykać ich w jednej dyscyplinie, a pokazywać różnorodność, jaką niesie ze sobą aktywność sportowa.

Sport odciąga od nauki

Wiele amerykańskich filmów o młodzieży przekazywały ten sam schemat: cherlawy „mózgowiec” i mięśniak-głąb. To chyba stąd nasze pojęcie, że każdy kto poświęca się treningom ma problem z przyswajaniem wiedzy książkowej. Tymczasem dzieci uprawiające sport efektywniej przyswajają wiedzę oraz, zgodnie z tym, o czym wspomniałam wcześniej, potrafią lepiej zarządzać swoim czasem.

Uwaga – powyższe artykuły ze strony http://www.junior.sport.pl